środa, 8 kwietnia 2015

Jakie są moje patenty na udaną podróż - pakowanie cz. 1

Dla mnie przyszedł czas pakowania się. Co roku na przełomie kwietnia i maja mam babski wypad weekendowy. Czasem traw on 3, a czasem przeciąga się do 5 dni. Od 5 lat podróżujemy po Europejskich miastach: Paryż, Rzym, Amsterdam, Lizbona, Madryt... Coraz trudniej nam wybrać miasto, bo jak widzicie te najbardziej popularne mamy za sobą, inne zwiedzamy z rodzinami, a nie w każde miejsce znajdzie się tani lot.


W tym roku zaplanowałyśm więc najdłuższą podróż bo wypadł nam, aż 7 dniowy wyjazd do Porto i Lizbony.  Postaram się zdać relację z obejrzanych cudów, ale teraz chciałam napisać kilka słów o przygotowaniach. Bardzo lubię ten czas. Czuć już w powietrzu zapach podróży i nieznanych przygód. Można rozyślać jak to będzie i planować. Pakowanie to dla mnie część wyprawy.
W żadnym wypadku nie chcę być znawcą, doradcą, czy też specjalistą, bo nie mam ku temu kompetencji, raczej podzielę się zebranymi spostrzeżeniami, które sama sobie przypominam przygotowując się do podróży.

Uwielbiam mieć świat w koło siebie poukładany, więc podróż jest starannie planowana:

A.  Kiedy już znam kierunek wyprawy, to rozpoczynam od przygotownia się teoretycznie.

1.      Przeszukuję Internet, aby znaleźć rady zwykłych turystów, co im się podobało w dany zakątku świata i co warto zobaczyć, a co nie zachwyca. Bardzo użyteczne w tym celu są różne blogi podróżnicze, ale i listy dyskusyjne. Na listach dyskusyjnych są  również informacje szalenie praktyczne: jak dojechać z lotniska, jak wygląda komunikacja miejska i gdzie kupuje się na nią bilety, jakie są ceny taksówek, gdzie można tanio zjeść itp. Są też fantastyczne opowieści o tym jak ktoś przez przypadek skręcił w jakąś nieuczęszczaną uliczkę i znalazł coś fajnego. Te uwielbiam, bo kocham chodzić mało utartymi szlakami.

2.      Nie zapominam o przewodnikach, ale nie zawsze warto od razu kupować. Najpierw pytam znajomych, czy może mają akurat potrzebny mi przewodnik. Taki używany z zaznaczonymi fajnymi miejscami - jest super. Ale czasem kierunek, w który jadę jest tylko kawałkiem przewodnika po danym kraju. Wtedy robię własny przewodnik. Wiem potrzeba mieć czas na taką zabawę, ale ja lubię poznawać inne miejsca na świecie, wiec jest to tez forma dobrej rozrywki. Wyszukuję w necie jakieś zdjęcie i opis zabytków, które są polecane do zwiedzania. Niezawodna w tym celu jest Wikipedia i Dr. Google :-).
Teraz lecąc muszę stworzyć własny przewodnik po Porto, bo nie znalazłam nigdzie oddzielnego. Ukazał się jedynie wydanie ksiazkowe i nieporęczne Gazety Wyborczej w kolekcji Miasta Marzeń.
 

3.      Jeśli jednak postanawiam kupić przewodnik to szukam używanych w necie (allegro, tablica itp.). Dla mnie cena nowego dobrego przewodnika (uwielbiam Wiedze i Życie) jest za duża jak na jednorazową książkę. Jeśli to nie wypali to na ul. Chmielnej jest księgarnia z tanimi książkami. Kiedyś było tam pełno przewodników, ale obecnie bardzo się zmniejszyła podaż. Niemniej zawsze tam sprawdzam. W ostateczności jeśli uznam, że przywodnik książkowy przyda mi się jeszcze kilka razy to kupuję nowy. 95% przewodników, które kupiłam są z serii "Wiedzy i Życia". Dla mnie są super praktyczne, ponieważ:
  • zabytki grupowane są dzielnicami i łatwo zwiedzać wtedy wszystko w danej okolicy,
  • posiada dużo mapek, m.in. mapki meta,najważniejsze rzeczy do zwiedzenia mają dłuższe opisy i plany lokalizacyjne oraz rzuty budynków ze wskazówkami,
  • opisy są zwięzłe, co podczas zwiedzania umożliwia ich przeczytanie w całości
  • każdy obiekt opatrzony jest zdjęciem, dzięki czemu wiemy czego szukać (na marginesie – nie zapomnę mojej pierwszej wizyty we Włoszech, jakieś 20-kilka lat temu, gdy zwiedzaliśmy jakiś kościół i koleżanka, która studiowała historię sztuki miała wypisane notatki co warto zobaczyć; wszystko byłoby cudnie gdyby widziała je kiedykolwiek, ale okazało się że wielu nie nigdy nie oglądała i chodziliśmy po tym kościele zgadując co pasuje do opisu J),
  • dla mających dużo czasu posiada bardzo dużo opisanych obiektów,
  •  
    Jest też seria takich mini przewodnikó "Wiedzy i Życzia" TOP 10, która świetnie nadaje się na wypady weekendowe. 
4.      Ostatnim elementem przygotowań jest zakup dobrej mapy. I na tym nigdy nie oszczędzam. Zwiedzając samodzielnie duże miasta, posiadanie dobrej mapy jest podstawą. Co to znaczy dobra mapa:
  • jeśli znajdujecie sami nocleg (a ja właśnie tak podróżuję) musi na mapie znaleźć się miejsce noclegu lub bliska okolica; nie jest to wcale oczywiste – problemy mogą stwarzać mapy Rzymu i Paryża, gdyż zazwyczaj nie obejmują całego miasta (nie wiem jak z Londynem); nie ma na nich wielu końcowych stacji metra i okolic, gdzie są tanie noclegi; obecnie porównuję w sklepie kilka map danego miejsca patrząc, która obejmuje największy obszar (o dziwo nie ma to żadnego przełożenia na cenę),
  • mapa musi posiadać gęstą siatkę ulic, znowu największy problem stwarza mapa Rzymu, gdzie jest tak wiele malutkich uliczek, że ciężko je wszystkie nanieść; odkryłam to jednak dopiero po jednej wizycie tam i nie wiem jak wcześniej temu zaradzić,
  • mapa musi być nieprzemakalna i nierozrywalna – to potwierdzi chyba każdy kto podróżuje z mapą; ma się ją w ręce praktycznie całe dnie, wygina we wszystkie strony i nie oszczędzają jej żadne warunki pogodowe; od jakiegoś czasu kupujemy z moimi podróżującymi dziewczynami tylko zafoliowane/laminowane mapki lub (ostatni HIT) mapki Crumpled CityTM  - http://www.crumpledcity.pl/
Na stronie podane są adresy sklepów internetowych i stacjonarnych. Wielkim mankamentem są ceny kolekcji map Crumpled City, dlatego lubimy dostawać je w prezencie
 

6 komentarzy:

  1. Mam to do siebie, że nie lubię się pakować... najbardziej lubie się rozpakowywać:)
    uściski kochana

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nie lubię rozpakowywać, buuu... Udanego wypadu, Małgosiu, zapowiada się super:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. ale Ci zazdroszczę Porto i Lizbona była cudne miejsca koniecznie przywieź sobie z Porto wino Porto i zajrzyj do winnic na degustacje ,a z Lizbony azulejlos i koniecznie przejażdżka tramwajem :))
    oj super masz , ja moze tez w tym roku zajadę do Portugalii ale na Algarve

    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja lubię się pakować. I zawsze wszystko potrzebne zabieram i się mieszczę w mojej torbie :o)

    Udanej wyprawy :o) I przyślij nam słonko :o)

    OdpowiedzUsuń
  5. Yo estube hace 4 años en Lisboa y Porto .. Son bellas ciudades de Portugak ..Que tengas un buen jueves
    Cariños

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczna sprawa taki babski wypad!! Czekam z niecierpliwością na relację, bo tez wybieram się do Lizobony pod koniec maja, a nigdy tam nie byłam. mam nadzieję, że nie będzie za gorąco bo nie znoszę zwiedzania w upale:-) powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń