niedziela, 28 września 2014

Jesień zagościła u mnie na całego :-)









Kocham ciepłą jesień, bo daje pamiętać o tej lepszej części roku ze słońcem i zielenią. Odpędzam myśli o chłodzie i ciemnych wieczorach, ale niestety nadchodzą nieubłaganie. Nie jestem fanką jesiennych kolorów w domu (jakoś w tym roku szczególnie odrzuca mnie od pomarańczowych
i ciemnobrązowych motywów. Postanowiłam pozostać przy bardziej naturalnych kolorach.
 
 




 sowa to dla mnie nieodłączny symbol nadchodzącej jesieni


Wreszcie udało mi się zrobić własną dynię, która na różnych blogach króluje od lat. Wydaje mi się udana i cieszę się, że miałam jeszcze kawałek białego swetra do wykorzystania.


i na koniec moje ukochane pióra... zbieram je na mieście - nie przeoczę gdy zobaczę piękne świeże gołębie pióro, udało mi się nawet znaleźć białe i beżowe :-)

 

powyższy i poniższy wazonik upolowany w TIGERZE za niewielki koszt
jeszcze raz sowa - moja zeszłoroczna zdobycz wylądowała w sypialni koło mojej kochanej "eMki"  
 
 
P.S. Jeśli wyprawiacie imprezę helloween to zajrzyjcie do TIGERA- http://www.tiger-stores.pl/ 
 

niedziela, 21 września 2014

sobota, 20 września 2014

Dziś odwiedziłam działke rodziców.

Mogłam się dziś cieszyć tymi ostatnimi letnimi promieniami słońca. Było pięknie i ciepło. Tak cieszyły mnie te słoneczne muśnięcia, bo potem tak długo mamy niepogodę:-(. 
***
Nazrywałam mięty na zimę. Teraz tylko trzeba wysuszyć i będzie pyszna herbatka. Choć mięta jest ziołem chłodzącym to bardzo lubię ja wypić po obiedzie bez względu na pogodę :-).
Próbowałam również odratować moją lawendę. Bardzo zmarniała na działce: wyschła, przerzedziła się, niewiele urosła. Jakoś mój balkon służył jej bardziej.


Tu na zdjęciu mały pęczek uzbieranych ładnych gałązek w towarzystwie pięknej poduszeczki od Aniuty :-) (dziękuję).

Zebrałam troszkę gałązek do ususzenia i garść kwiatków do woreczków lawendowych. Pięknie za to dojrzewają winogrona.


No i na koniec mam nadzieję, że nie ostatni piękny zachód słońca z mojego balkonu.

czwartek, 18 września 2014

Jeszcze z podróży

Przejeżdżając e drodze powrotnej przez Kraków nie mogłam się oprzeć wizycie w LuLu Living na ul. św. Tomasza. Cudne miejsce które zawsze mnie oczarowuje.
 marzy mi się taka żarówa...
A takie cudeńko kupiłam sobie na jesienną szarugę :-).

 
i już dziś zmieniłam letnie okno na takie z pięknego babiego lata...


poniedziałek, 15 września 2014

Już wróciłam.

Niestety PKP ciagle zawodzi i do domu dotrłam po 1:00 w nocy. Jakoś śmieszne jest myślenie o pendolino przy godzinnych spóźnieniach...
Dość marudzenia i czas na zmiany w mieszkaniu. Na dziś mam ostatnie foty letnich motywów:-)

piątek, 12 września 2014

Ten ostatni piatek...

Koniec wakacyjnej przygody. Wracam do domu...