niedziela, 21 lipca 2013

letnie dekoracje i DIY NITRO

Udało mi się przenieść transferem piękne korony angielskie (wydruk znalazłam na Graphies Fairy)
 
Niby prosta sprawa przenoszenie grafiki sposobem NITRO, czytałam o tym na wielu blogach, ale okazało się, że mi nie wychodzi. Albo przenosił się obrazek w kolorze brązowo-fioletowym, albo był tak niewyraźny że nic nie było widać z daleka. Zamalowywałam chyba ze 4 razy. Wreszcie wyszło. Dla wszystkich początkujących takich jak ja napiszę dokładnie mój patent na przenoszenie grafiki:
  1. na początku należy dobrze przykleić wzór taśmą papierową, tak żeby przy pocieraniu nic się nie przesunęło. Jednocześnie warto zadbać, żeby mieć takie miejsce, które łatwo odkleić i podejrzeć czy grafika jest już właściwie odbita.
  2. następnie zakładamy rękawice - NITRO bardzo niszczy pasnokcie (niestety zwykłe rękawice domowe się nie nadają, bo NITRO rozpuszcza je - ja po utracie kilku par i zniszczonych paznokciach kupiłam takie z działu budowlanego grube gumowe, z podklejką materiałową) 
  3. ja do tapowania NITRO używam wacików kosmetycznych, po wielu próbach innych narzędzi jakoś najłatwiej mi idzie wacikami (a więc do dzieła - nalewamy na dwa lub trzy złożone waciki odrobinę NITRO i tapujemy cały obrazek)
  4. zauważyłam, nie trzeba za mocno nasączać (bo się rozmazuje grafika przy kolejnych pocieraniach), tylko sprawić aby cały obrazek był mokry, czyli wyszedł nam na drugą stronę.
  5. następnie czekamy sekunda na podeschnięcie NITRO i staram się za pomocą łyżki (ja używam gumowej/silikonowej bo jakoś łatwiej) przykleić obrazek do powierzchni, po prostu mocno pocieramy wzór.
  6. najlepiej jak się przyklei do powierzchni, bo wtedy mocniej się odbija
  7. ja powtarzam czynność od początku jeszcze raz: tapowanie NITRO, chwilka przerwy, przyklejanie łyżką
  8. następnie sprawdzam jak wygląda odbitka na rogu
  9. jeśli kiepsko się odbiło próbuję ponownie, ale już ostatni raz.
Niestety nie mam patentu na jednakowe odbijanie, czasem mi wychodzi mocniej czasem lżej.

Mam zamiar odbić jeszcze 2 korony w innym miejscu, więc może dojdę do większej wprawy. Jeśli macie jakieś swoje patenciki na skuteczne odbijanie to piszcie, chętnie skorzystam z podpowiedzi.
 
***
A teraz o tych moich letnich wakacjach. Dostałam spóźniony prezent od mojej przyjaciółki. Klatkę na świecę. Oczywiście dla mnie jest inspiracją do tysiąca innych dekoracji, ale na początek zmieniłam główkę (był tam taki lekko nijaki szklany ptaszek z brązowo-białą kokardą). I szaleję w wymyślaniu kompozycji :-).


Lawenda na balkonie cudnie kwitnie, więc zbieram moje małe gałązki i suszę do bukietu na zimę. Przyda się do sypialni, że ładnie pachniało i przypominało lato, w te ciężkie ciemne dni.
 uzbierał się już całkiem pokaźny jak na balkonową hodowlę bukiecik:
na koniec nowa aranżacja muszlowa na oknie
dobrej niedzieli i nadchodzącego tygodnia :-)!

niedziela, 14 lipca 2013

czas owocow!

W weekend mój rytuał poranny podpowiada cudny koktajl owocowy. Staram się też go wypić przed pracą, ale w pośpiechu nie zawsze wychodzi. Od początku lata robię sobie własny kefir lub jogurt i codziennie raczę się mlecznym koktajlem owocowym.
Bardzo prosto produkować samemu to cudo jeśli nie ma się dostępu do świeżych wiejskich wyrobów. Ja kupiłam najbardziej naturalny z możliwych do dostania w sklepie (chodzi o to żeby nie miał sztucznych składników i mleka w proszku) kefir (mleko + bakterie). I dodałam do 1 l mleka (ja miałam akurat takie z kartonu, ale wiadomo że prawdziwe mleko nie UHT jest dużo lepsze). Wykorzystałam do tego moją piękną kankę :-). Zostawiamy na 1-2 doby w słonecznym miejscu pod przykryciem (najlepiej szmatką, albo uchylonym wieczkiem) - czas zależy od temperatury na zewnątrz. Gdy widzimy, że mleko się "zwarzyło", wsadzamy szybko do lodówki, żeby dalej się nie rozwarstwiało i mamy kwfirek na kilka dni :-). Potem gdy mi się kończy przygotowana porcja znowu zalewam mlekiem i tak w kółko :-). Tak samo robię z jogurtem. Podobno najlepsza jest maślanka z przetworów mlecznych do picia na co dzień, ale nie mogę nigdzie dostać takiej nieprzetworzonej.
 
A teraz koktajl mleczny - najlepszy jest z garści dużej malin i garści jagód z porządną łyżką miodu, wszystko miksuję w blenderze i gotowe!
 
Co do pozostałych przetworów to teraz czas na jagody, maliny i ogórki :-).
Do tej pory udało mi się zrobić troszkę słoiczków truskawek: ja robię głownie mus truskawkowy do naleśników, ciast i właśnie koktajli, czyli miksowane truskawki z cukrem lub czekoladą.
 
 P.S.
Ostatnio miałam cudowną wizytę Aniutki z http://mojeaniutkowo.blogspot.com/ i dostałam od niej wspaniały prezencik - oryginalne cepeliowskie lniane serwetki!!!
 
A na powyższym zdjęciu lampionik balkonowy - produkcji własnej.
 
miłej niedzieli!

środa, 10 lipca 2013

lato, lato lato czeka....

Tak się skład, że nie planuję w najbliższym czasie urlopu, więc zapraszam LATO do domu na wszelkie sposoby :-). Daleko mam łaki i lasy. W zaiązku z tym z kwiatów polnych nici. Marząc tak o letnim odpoczynku na słońcu zaczęły mi się marzyć motyle...I zaprosiłam je do domu :-)
 
 
Może ramkę jeszcze podrasuję, bo chwyciłam pierwszą z brzegu, która została mi po przeróbkach domowej galerii. Cały pomysł jest bardzo prosty: wydrukowałam z netu grafikę - http://thegraphicsfairy.com/antique-image-butterflies-on-branch/ z motylami i inne kolorowe rysunki motyli. Wycięłam kolorowe motylki i posklejałam po 2 żeby były dwustronne. Na koniec dwystronnymi cieniutkimi kawałkami taśmy przytwierdziłam w miejsce czarnobiałych cieni kolorowe motylki.
 
 

***


 
 

***

 
 

***