środa, 16 stycznia 2013

Planer wydatków

Nowy rok przyniósł dalsze problemy finansowe i zmusił mnie do ścisłego ewidencjonowania wydatków i ich planowania. Przejrzałam kilka blogów. W związku w powyższym pooglądałam również w necie kilka pomysłów na planowanie budżetu domowego. Poczytałam kilka rad w artykułach prasowych i zrobiłam mój prywatny, ale dość uniwersalny Budżet domowy.
Napiszę kilka rad, które wyczytałam tu i ówdzie:
  1. zaplanować wydatki na kolejny miesiąc
  2. przeanalizować plan i zastanowić się nad zmniejszeniem którejś z pozycji zaczynając od wydatków stałych (zrezygnowałam z telefonu stacjonarnego, mam zamiar namówić rodziców nw SKYPE'a, w tym miesiącu bezwzględnie gaszę pilnuję gaszenia światła i skręcania ogrzewania gdy wychodzę);
  3. trzeba bezwzględnie zbierać wszystkie paragony (co wpisuje się też w akcję: "Nie bądź jeleń, weź paragon");
  4. codziennie spisywać wydatki z danego dnia (ja znalazłam taką prostą aplikację dla Windowsa 8 i jak na razie daję radę);
  5. analizować wydatki gdy zbliżają się do zaplanowanej granicy i podejmować decyzję, co zwiększyć, a co zmniejszyć (gorzej jak nie ma pozycji do zmniejszania);
  6. starać się regularnie odkładać na czarną godzinę i choć kilkadziesiąt złotych na oszczędności;
  7. dla oszczędności wyznaczyć konkretne cele (łatwiej gdy je wizualizujemy zebrać się na oszczędzanie) i odkładać według priorytetów (albo proporcjami na poszczególne cele, albo po kolei);
Mój planer wygląda mniej więcej jak poniżej (nie umiałam lepiej przenieść z Worda na jpg). Może ktoś z Was podpowie jak zamieścić plik PDF (bo w takim mam planer do wydruku - chciałam go zamieścić jakby się komuś przydał)


8 komentarzy:

  1. Świetny planner i bardzo przydatny! My też mamy coś podobnego, mój M sam coś wyczarował:)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki. to pewnie ten twój jest elektroniczny i magiczny :-), jak to mężczyźni potrafią :-).

      Usuń
  2. Dobry pomysł z tym planerem - ja też prowadzę plan wydatków tyle, że w excelu - zawsze to jakaś kontrola nad wydatkami, zwłaszcza naszymi kobiecymi ;) Pozdrawiam i zapraszam Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiałam się nad excelem, ale ja lubię opisywać różne pozycje i w wordzie łatwiej robić notatki.

      Usuń
  3. teraz przed Tobą jedno wyzwanie: u z u p e ł n i a ć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz skrupulatnie zliczam styczeń, a właśnie wczoraj zaplanowałam już luty :-)

      Usuń
  4. Hmmm nigdy nie planowałam wydatków z kartką w ręku, bo z natury jestem sknerą i każdą złotówkę dokładnie oglądam zanim ją wydam, więc praktycznie nie kupuje pod wpływem chwili.
    Za to mam kilka zasad których się trzymam:
    Przysłowiowe gaszenie światła za tyłkiem.
    Przemyślane zakupy spożywcze i przetwarzanie resztek (bardzo rzadko jestem zmuszona wyrzucić jedzenie do kosza)
    Nie posiadam telewizora wiec odpadają mi wydatki z tym związane.
    I jedno najważniejsze moim zdaniem, ani ja ani mąż daliśmy sobie wcisnąć kart kredytowej. Wierze w pieniądze które rzeczywiście zarobiłam i mam na koncie, te wydaje, a nie jakieś wirtualne z kredytówki.
    Nie biorę też kredytów na marzenia typu wakacje w ciepłych krajach czy nowy samochód. W myśl zasady, że skoro nie jestem w stanie odłożyć normalnie to z czego zapłacę raty. A jeśli odłożę to sobie kupię za gotówkę :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Karola







    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karola, bardzo dziękuję za odwiedziny i wpis. Masz mądre, dobre twarde zasady :-)! Fajnie tak oszczędnie gospodarować finansami. Ja trochę nie umiem z bieżącymi wydatkami sobie poradzić, bo często nie potrafię się oprzeć zakupowi czegoś pięknego. Troszkę się tłumacząc :-) to kartę kredytową mam i używam. Wydaje mi się, że używam jej z głową, bo jak chcę kupić coś dużego to wolę zapłatę odłożyć na 40 dnia, a pieniążki na chwilkę umieścić na lokacie. Jak już dali mi nieoprocentowany kredyt to wyciskam ile się da. Żelazna zasada - ani minuty spóźniać się ze spłatą. Do małych kredytów konsumpcyjnych zmusiło mnie życie, bo niestety wypadki chodzą po ludziach. Ale na luksusy typu wakacje jak widać w dolnych rubrykach zawsze odkładałam (teraz jeszcze będę robiła to systematycznie i z głową). Również pozdrawiam :-) i zapraszam :-)

      Usuń