środa, 26 września 2012

Mój Czas odnaleziony...

Ta będąca już blogowym HITem książka dotarła do mnie w zeszłym tygodniu. Smakowałam ją z rozkoszą od pierwszych chwil i pragnę tu publicznie podziękować jej autorom: Mimi i Zorkiemu. Jestem szalenie wdzięczna, że mogłam ją nabyć. Z kartki na kartkę coraz mocniej czułam, że jest ona dla mnie i że utożsamiam się z opisywanym w niej światem - slow. Miałam wrażenie, że wiele zdań są jak wyjęte z mojej głowy. Mażę o kawałku ogrodu i na razie wcielam to marznie na parapecie kuchennym i balkonie. Mimi cudnie dzieli się swoim świetlistym światem, pełnym radości życia i poznawania, pełnym natury.
Dało mi to więcej odwagi do koncentrowaniu się na tym w moim życiu.Dziękuję :-)

***

4-dniowy urlop :-)

Lecę w sobotę do Rzymu i już nie mogę się doczekać widoków wiecznego miasta. Żałuję strasznie, że nie mam aparatu, żeby troszkę popstrykać ale co tam będę chłonąć nastroje całą sobą i może zostaną na dłużej...
Jak dziś piękna jesień za oknem :-)
Postanowiłam po zamieszczać troszkę własnych wyrobów decoupagowych z przeszłości:
1. świece

2. wieszaki
3. inne

 

piątek, 21 września 2012

Motto na życie....

Moje motto na życie - Uzależnić się od tlenu!!!

czwartek, 20 września 2012

krokodyla produkcja trwa :-)


Osoby, które częstowałam mówią, że świetne wychodzą mi te ogórki, więc napisze o mojej wariacji krokodylowo-ogórkowej.
Mam ustalone proporcje tak mniej więcej na 2 kg ogórków - trzeba wybierać jak najmniejsze, najlepsze są te drobne, ale jak nie ma to trudno. Ogórki myję w zimniej wodzie i nacinam głęboko na pół w wzdłuż, ale tak żeby nie rozciąć. Wkładam do wielkiej michy przesypując solą – mniej więcej są to 4 łyżki soli, ale staram się cieniutką warstwą zasypać wszystkie. Powszechne jest pozostawianie tych ogórków na 6 h, ale ja zostawiam na 12-24 godzin, bo wtedy super się marszczą i przypominają paszcze krokodyla :-).
Teraz zalewa:
- 8 łyżek oleju,
- 1/2 l octu,
- 1 kg cukru - wszystko zagotować na koniec wrzucając:
-  pokrojone w grube plastry 2 główki czosnku,
- 4 łyżki chili (ale ja wsypuje na oko chili i dodaję takie ze 2-3 papryczki chili z zalewy sprzedawane w słoiczkach).
Potem tą wrzącą zalewą zalewa się ogórki i odstawia na co najmniej 12 h. Ja czasem przedłużam ten czas o kilka godzin. Ogórki powinny już osiągnąć pożądany smak słodko-kwaśnych ostrych małych ogóreczków. Potem ogórki wsadzamy do słoików, zalewę podgrzewamy do wrzeniai zalewamy słoiki. Wyparzam słoiki i zakrętki - zakręcam i odwracam do góry nogami. Jak się nie zawekują do wymieniam zakrętkę i gotuję 15 min, w garnku ze ścierką położoną na dnie, żeby nie popękały.
To chyba wszystko.
Zostaje tylko delektować się :-).

Czerwono mi... cz.1

Na stronce - http://anne-homesweethome.blogspot.com/2012/09/o-zabawie-jesien-w-kolorach-teczy-raz.html
zaczął się taki jesienny konkurs: "Jesień w kolorach tęczy". Właśnie szukam czerwonych inspiracji :-)

czwartek, 13 września 2012

że nam smutno... choć się nie przyznajemy...




Dziękuję Mimi za Twoje słowa. Muszę sobie powtarzać co dnia:
"Gdy przestajemy wierzyć w nasze marzenia, to one przestają nam być bliskie…Wtedy się oddalają. Tracą na ostrości. W końcu zanikają."
" Życie, ludzie są ciągłą inspiracją. Gdy jest dobra energia, serdeczność i wiara w drugiego człowieka, to sama radość."

http://bomimi.decostyl.pl/2012/09/08/wspolny-czas-nowy-baner/comment-page-2/#comments