wtorek, 31 lipca 2012

małe radości


Blog i blogowy świat staje się moją małą terapią. Tyle razy słyszałam, że trzeba w życiu zauważać nawet najmniejsze pozytywy i cieszyć się chwilą. Wydawało się, że to umiem i że widzę pozytywy w życiu. Aż przyszły dni tak czarne, że świat zmienił barwy. Nagle pod zasnutym niebem nie było innych barw niż ciemny granat, szarość najbardziej szara i czerń. Okazało się, że te pozytywy trzeba uczyć się dostrzegać jak elementarza - małymi kroczkami, po literce: że wieje delikatny wiatr w upalny dzień, że miałam siłę na zrobienie czegokolwiek, że widziałam cudne zdjęcie, zjadłam przepyszną jagodziankę…

Banały? O nie to najjaśniejsze promyki dnia, które warto dostrzec, a które wcześniej były tak oczywiste. Pewnie nikt kto tego nie przeżyje osobiście, nie do końca zrozumie moje odkrywanie radości. Powoli staje się ono moją wielką podróżą. I w tym podróżowaniu cudownym doświadczeniem stał się świat blogerek vintigowo-twórczych, urządzających cudnie swoje domy w wyroby własne. Dzięki wielu cudnym blogom, mogę niemal codziennie zachwycać się pięknem wnętrz, talentami i pomysłami innych. Sama zyskuję cudne przedmioty i pomysły, odczuwam życzliwość korespondujących blogerek i wysyłających swoje cudeńka. Z tego światka płynie masa pozytywnej energii i wsparcia. I choć jeszcze nie jestem jego częścią, nie tworzę tyle i tak dobrze, to czuję te fluidy w powietrzu i napawam się nimi ile tylko mogę J. Dzięki dziewczyny!

P.S. Takie cudo pomachało do mnie z jednej z mijanych witryn sklepowych w drodze do pracy:
Miłego dnia!

poniedziałek, 30 lipca 2012

Tchibo poleca

Pewnie dla wytrawnych krawcowych to żadna gratka, ale ja dopiero zbieram materiały i różne narzędzia do szycia, więc zachwyciła mnie propozycja Tchibo na ten tydzień - http://www.tchibo.pl/Samodzielne-szycie-i-projektowanie-ubran-t400010178.html
Najbardziej cieszę się na materiały, bo mam tylko białą bawełnę do tej pory.
wygrałam też kilka ścinków na allegro, więc może już niedługo będę mogła coś popróbować.

A jerzy_nka poinformowała o fantastycznej dzbanko-miarce w Nanu - tu link

więc muszę jakoś skołować ją :-)

P.S. jak oglądam blogi to strasznie mi wstyd za moje kiepskie zdjęcia, nie mówiąc o wyglądzie domu. Dziewczyny mają tak fantastycznie pourządzane mieszkania, że nawet nie zdawałam sobie sprawy, że tak można i że tyle osób lubi starocie, styl skandynawski i takie tam.... Może za wiele lat też będę miała choć ułamek tego u siebie....

***

A na koniec dnia jeszcze dodam mojego nowego anioła, który od zeszłego tygodnia czuwa z parapetu sypialni :-)



czwartek, 19 lipca 2012

wczoraj odwiedziłam Flo i Dukę...

... i niestety we Flo u mnie wszystkow wykupione prawie, a w kolekcji Fredly plastic śliczna puszka błekitna
za to w Duce przemówiły do mnie cudne mini tartownice ;-)

mała rzecz a cieszy!
P.S. Szukając puszek dowiedziałam się w jednym sklepie od sprzedawczyni, że cała partia została wycofana przez producenta z powodu jakiejś wady :-(.

sobota, 14 lipca 2012

Zakupowe nowości

Niestety nie mam aparatu więc zdjęcia są kiepskie bo z telefonu, ale i tak się pochwalę :-). Ostatnio poszukuję w sklepach pastelowych różów i błękitów i udało się kilka rzeczy znaleźć: miskę w cudne kropki białe (jak już na kilku blogach widziałam) z TKMaxa, dwa błękitne naczynia do zapiekania w zwykłym sklepiku gospodarczym i ściereczki błekitne z recznikiem z morskim motywem. Resztę rzeczy zrobiłam sama. Idąć w ślady i według "recepty" Ushi z http://ushiilandia.blogspot.com/, odświerzyłam moje łopadki i łyżki drewniane oraz pojemniczek na nie. Udało mi się na starociach znaleźć stary czajniczek do herbaty - był czerwony i obtłuczony, więc go lekko odnowiłam. Posłuży mi za kuchenną donniczkę na bazylię. Myslę, że nieźle mi wyszło.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Moja kuchnia

I jeszcze na początek moja kuchnia, a własiwie jej część któa nadaje się do pokazania. Postaram się w następnym poście opisać ostatnie zdobycze i moje dzieła kuchenne.


Już jakiś czas temu myślałam słyszałam o nowym projekcie Karoliny Korwin-Piotroskiej - jakims magazynie o modzie i życiu ale inaczej... Zaglądałam do EMPIKu i nic. Aż tu w jednym z moich ulubionych sklepików designerskich - AA (http://dwieagnieszki.pl/chmielna-12/) - znalazłam info, że są jednym z nielicznych dystrybutorów pisemka - Żurnal i w numerze wywiad z moją ukochaną aktorką Agnieszką Kuleszą!
Magazyn jest rozdawany bezpłatnie i jest napewno oryginalny z pięknymi zdjęciami, choć na kiepskim papierze. Ma kilka w miarę ciekawych tekstów i wywiad.
Tak właśnie spędziłam sobotnie przedpołudnie - magazyn i koktail malinowy :-)

środa, 4 lipca 2012

Torebkomania... :-)

Cz. 2
6. Kolejny klasyk który przychodzi mi na myśl, a może nawet klasyk klasyków to Chanel model 2.55. Pojawiła się w sprzedaży w 1929 roku i do dziś podbija serca kobiet. Można nawet powiedzieć, że w zeszłym sezonie przeżywała swoją kolejną już młodość. Chanel do prostokątnej kopertówki dołączyła łańcuszek przepleciony skórą.  Początkowo wykonywana z mięciutkiej, jagnięcej skóry. Dziś spotkamy także ten model z tweedu, satyny a nawet jeansu i produkowany chyba we wszyskich kolorach na ziemi... Oryginał ma wnętrze z czerwoną, skórzaną podszewką, aby łatwiej było znaleźć ulubioną szminkę. Pierwotnie model ten miał nosić nazwę „Le Classique”. Ostatecznie przyjęła się nazwę pochodzącą od daty premiery – luty 1955 roku - czyli Model 2.55.

7. Kolejny klasyk do dziś noszony pochodzi od pieknej aktorki i księżniczka Monako Grace Kelly. Jest to skórzana torba w kształcie trapezu, z krótkimi rączkami i kłódką przy zamku. Stała się przebojem, kiedy Grace została sfotografowana z nią w Canne w 1956 roku i zdjęcia ukazały się w magazynie „Life”, gdy zasłaniającą torbą od Hermèsa zaokrąglony brzuszek. Pierwotnie w większej wersji służyła ona do noszenia siodeł i butów do konnej jazdy. Wiele elementów torby wykonywanych jest ręcznie.


8. Torebka Tod's D swoją nazwę zawdzięcza księżnej Dianie. Prosta torba wykonana z miękkiej jak rękawiczka skóry. Jest świetnym rozwiązaniem dla tak „aktywnych kobiet”, gdyż zmieści sporo rzeczy i dokumenty.

9. Torebka Speedy to pierwsza torebka domu mody Louis Vuitton. Początkowo specjalizowali się w walizkach i kufrach podróżnych. Na początku lat 30. XX w. Georges Vuitton pomyślał o mniejszej torbie podróżnej i tak powstała Speedy 30.  W latach 60. torebka zyskała sławę dzięki Audrey Hepburn, która poprosiła o zaprojektowanie trochę mniejszej wersji i się z nią nie rozstawała.

10. Lady Dior również zawdzięcza nazwę Lady Dianie, która uczyniła ją sławną. Diana dostała jeden z pierwszych egzemplarzy od Bernadette Chirac w 1995 roku i zrobiono jej zdjęcie podczas wizyty w centrum wychowawczym w Birmingham. Pikowany wzór inspirowany jest konstrukcją Wieży Eiffela i charakteryzuje ją zawieszka z logo Dior na rączce. Torebka dostępna jest w kilku rozmiarach, kolorach i wykończeniu (lakierowana lub nie).
11. I ostatni model jaki mi się nasunął to mała, balowa torebka Knot marki Bottega Veneta. Jest ona pleciona, a do nazwy nawiązuje sposób zamykania torebki, stylizowany na węzełek. Wiosną 2010 roku w Singapurze zorganizowano wystawę z okazji 30-lecia torebki. Jej produkcja jest limitowana, zwykle do ok. 100 sztuk, a w niektórych wersjach jest ich tylko 25.

tak bardzo chciałabym dostać jakis prezent i przy okazji mieć znajome blogowiczki, więc znów CANDY

http://home-znaczy-dom.blogspot.com/

i jeszcze jeden...
cudne truskawki!!!
http://papier-tkanina.blogspot.com/2012/06/czas-na-truskawki-truskawkowe-candy.htm


i jeszcze raz....
cudo na przetwory :-)

http://sielankowedzierganie.blogspot.com/2012/06/candy-na-rocznice.html

dla domu z pomysłem
http://ipsialapa.blogspot.com/2012/06/zrob-sobie-kurzoapa-czyli-candy-u.html