czwartek, 20 września 2012

krokodyla produkcja trwa :-)


Osoby, które częstowałam mówią, że świetne wychodzą mi te ogórki, więc napisze o mojej wariacji krokodylowo-ogórkowej.
Mam ustalone proporcje tak mniej więcej na 2 kg ogórków - trzeba wybierać jak najmniejsze, najlepsze są te drobne, ale jak nie ma to trudno. Ogórki myję w zimniej wodzie i nacinam głęboko na pół w wzdłuż, ale tak żeby nie rozciąć. Wkładam do wielkiej michy przesypując solą – mniej więcej są to 4 łyżki soli, ale staram się cieniutką warstwą zasypać wszystkie. Powszechne jest pozostawianie tych ogórków na 6 h, ale ja zostawiam na 12-24 godzin, bo wtedy super się marszczą i przypominają paszcze krokodyla :-).
Teraz zalewa:
- 8 łyżek oleju,
- 1/2 l octu,
- 1 kg cukru - wszystko zagotować na koniec wrzucając:
-  pokrojone w grube plastry 2 główki czosnku,
- 4 łyżki chili (ale ja wsypuje na oko chili i dodaję takie ze 2-3 papryczki chili z zalewy sprzedawane w słoiczkach).
Potem tą wrzącą zalewą zalewa się ogórki i odstawia na co najmniej 12 h. Ja czasem przedłużam ten czas o kilka godzin. Ogórki powinny już osiągnąć pożądany smak słodko-kwaśnych ostrych małych ogóreczków. Potem ogórki wsadzamy do słoików, zalewę podgrzewamy do wrzeniai zalewamy słoiki. Wyparzam słoiki i zakrętki - zakręcam i odwracam do góry nogami. Jak się nie zawekują do wymieniam zakrętkę i gotuję 15 min, w garnku ze ścierką położoną na dnie, żeby nie popękały.
To chyba wszystko.
Zostaje tylko delektować się :-).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz