wtorek, 3 lipca 2018

Odbija mi palma :-)


Już jakiś czas temu (gdzieś tak koło lutego) poczułam, że po monsterze może przyjść czas na palmę. Bo jak już wszyscy będą mieć ten cudny kwiat, a firmy wyprodukują już wszystkie możliwe gadżety z nim, to trzeba wymyślić coś nowego. A przecież palma to skojarzenie wakacyjnych tropików, słońca, wolności. Motyw ten jest ciągle w klimacie ananasa, flaminga, czy dżungli. Zielona palma bardzo pasuje do złota, intensywnej zielenie, czy granatu. Czyli do modnych kolorów. Zresztą w Ameryce motyw palmy jest popularny od dawna. 
Szukając takich stylizacji już, jakiś czas temu znalazłam plakat z palmą do pobrania LINK.

A poniżej inspiracje z netu:










Fantastyczny pomysł na taki fotel
 
 
Troszkę podobny do tego z IKEA, tylko tapicerka w punkt :-).
GUBBO Fotel IKEA Kształt fotela zapewnia wygodne wsparcie dla odcinka lędźwiowego.
 Maży mi się taka letnia stylistyka, choć przy małej liczbie pomieszczeń (jednym salonie) jest to ryzykowne, czy będzie pasować w zimie.


 


Pamiętam z dzieciństwa miałam w dużym pokoju prześliczną, rozrosłą palmę. Jednak przeprowadzając się do kolejnego mieszkania, nie zabraliśmy jej, bo każdy z nas czuł, że na polskich metrażach to ona się dusi. Oddaliśmy jej do wielkich wnętrz.






Właśnie pojawiły się w sklepach pierwsza gadżety - Tiger (bardzo nieudane podpórki do książek i ozdoba w kształcie palmy), liczę że pójdą następne.
Na Westingu pojawiła się sztuczna palma do zakupu
 
 
 
 a moje palemki prezentują się tak:
 
 
 

piątek, 15 czerwca 2018

Piątek, piąteczek ...

Trzeba myśleć pozytywnie.
Ja już myślę o weekendzie i wypoczynku!


P.S. Jeśli ktoś nie odkrył świec z Tigera to polecam. Wielość kolorów jest niesłychana (w każdym sklepie są trochę inne zestawy kolorystyczne i co kilka miesięcy się zmieniają). Długo się palą i nie kapią. Moja kompozycja napawa uśmiecham po samym wejściu do domu :-).
 
Miłego weekendu!

wtorek, 12 czerwca 2018

Bajaderka - czyli przegląd ostatnich miesięcy

 
Ten dzisiejszy wpis po bardzo długiej przerwie, będzie jak to kultowe ciastko mieszanką wszystkiego co pozostało po ostatnim czasie w pamięci i codzienności - resztki przeszłości :-).
 Dawno nie zaglądałam na własny blog, ale zauważyłam też, że wiele osób porzuciło w ostatnim czasie prowadzenie blogów lub pisze dużo rzadziej. Pozostały głownie osoby mające biznes powiązany z blogowaniem. Często żal mi ciekawych historii i zdjęć, które były na wielu odwiedzanych przeze mnie regularnie blogach, które już są nieaktywne. Z drugiej strony sama mam coraz mniejszą pasję do pisania widząc bardzo dużą komercjalizację blogów.
Jednocześnie zaczęłam zaglądać na vlogi, ale głownie amerykańskie, gdyż polskie są mało wyspecjalizowane jeśli chodzi o tematykę domowo-porządkową. Często prowadzące robią materiał o wszystkim i o niczym.
Na pewno vlog jest mniej absorbujący dla odbiorcy, bo można sobie puszczać filmiki podczas gotowania, jazdy autobusem, czy kąpieli... Bloga trzeba czytać samemu.
To takie refleksje z ostatniego czasu, a teraz przejdę do tych wspominek...
 
Bajaderkowe wspominki zacznę od kalendarza, na który trafiłam w jakiejś księgarni. Ten dziennik okazał się strzałem w 10! Bardzo lubię prowadzić w nim notatki i zaznaczać najważniejsze wydarzenia. Dzięki temu często do niego zaglądam i spełnia on swoje zadanie. Dla mnie najważniejsze jest to że posiada w wielu miejscach dużą powierzchnie do notowania.
 
 
Ostatnimi czasy bardzo dużo czasu spędzam na organizacji mieszkania i odgruzowaniu z różnych zbiorów. Długa choroba uniemożliwiła mi zajmowanie się domem na bieżąco i od pół roku nadrabiam wieloletnie zaległości przeszukując kąt po kącie. Pozbywam się rzeczy, ile tylko się da (często musze po kilka razy przeglądać rzeczy, bo ciężko się rozstać). Organizuję małą przestrzeń jak najbardziej ergonomicznie i praktycznie, co okazuje się nie takie proste i wymaga wielu prób i poszukiwań. Ostatnią moją inspiracją jest poniższe książka. Może przyjdzie czas podzielić się moimi eksperymentami i patentami...
 


Moja miłość do kolorowego szkła zaowocowała poniższym zestawem, który przydał się na ostatniej imprezie. To zbór z różnych miejsc i stylów:
- szklanki z ZaraHome,
- talerze stare PRL-owskie z allegro,
- dzbanek niebieski z Tigera,
- filiżanki w niebieskie kwiatki TKMax.
 















Ostatnio w Tigerze bywają ciekawe i dość tanie naczynia. Ja się skusiłam na taki niebieski komplecik deserowy. Ogólnie uwielbiam błękitną zastawę i niebieskie, granatowe szkło, co chyba widać :-). Mam codzienną zastawę Green Gate, a teraz doszły te cuda do serwowania deserów czy przystawek.





wtorek, 6 marca 2018

Oskary

Jak co roku śledzę kreacje z czerwonego dywanu na Oskarach. W tym roku, z braku czasu, niestety nie obejrzałam na żywo w E! Pozostały mi jedynie zdjęcia z netu, a wiem z doświadczenia, że sukienki inaczej wyglądają gdy widzimy je w ruchu z różnych stron oraz w przekazie telewizyjnym. Widać dużo lepiej fakturę materiału, detale i kolorystykę.
 
Niestety tegoroczny mój prywatny ranking musze oprzeć na zdjęciach z netu:
 
 
1. W mojej ocenie najpiękniejsza kreacja to sukienka Armaniego założony przez Allison Williams. Pięknie odcina się z ciemnymi włosami, przy lekkim makijażu wyraźnie zarysowującym rysy twarzy. Lubię bardzo takie księżniczkowe suknie, pełne świecących kamieni, ale nie kiczowaty, z cudną konstrukcją rozszerzanego dołu.
 
 
 
2. Miejsce drugie zajmuje Zenday w kreacji Gianbatisty Valli. Przy śniadej sylwetce zjawiskowo prezentuje się czekoladowa, zwiewna suknia. Nie wiem czy widziałam sukienkę na czerwonym dywanie w takim kolorze. Brązy bardzo postarzają i są niezbyt pozytywnym kolorem, a tu dzięki pięknemu kolorowi skóry i włosów i lekkości materiału prezentuje się zjawiskowo.

 

3. Zachwyciła mnie też kreacja Nicole Kidman (Armanim). Uwielbiam kobaltowy kolor i rzeczywiście jasnym blondynkom bardzo służy. Przy tym odcieniu skóra jest iście porcelanowa i świeża. Smukłą sylwetka Nicole wydaje się jeszcze bardziej dostojna i szczupła.
 

 
 

 
4. Dla mnie sukienka Giwenchy założona przez Gal Gadot jest dopiero na 4 miejscu, ale myślę, ze to ewidentnie wina niemożności podziwiania jej na żywo. Bardzo możliwe, ze zyskuje dużo gdy widzi się w ruchu te mieniące i płynące frędzle na końcu sukni (dół sukni jest cały z frędzli).
 
 
5. Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie starsze pokolenie aktorek na czele z Jane Fondą. Postawiły na minimalizm i klasykę i wygrały z niejedną młodą koleżanką.  Jane Fonda nie ustępuje najlepszym stylizacjom wieczoru - wygląda wyrafinowanie, dostojnie i pięknie
 
 
również dwie pozostałe koleżanki

 


 
Allison Janney w sukni Reem Acra
 

 
 

 
Meryl Streep wyszła najsłabiej z powodu zbyt dużego dekoltu. Niestety w tym wieku piersi nie są najatrakcyjniejszym atutem. Bardzo ciekawy dla kształtowania sylwetki jest cieniutki pasek z klamerką  w kolorze sukni.
 
 
 
 
Wśród panów szukałam oryginalnych rozwiązań i mam dwa typy: 
 
 
1. Chadwick Boseman - od stóp do głów jest oryginalny, ale wieczorowy i nonszalancki.
 
 
2. Daniel Kaluuya - w welurowej marynarce o bardzo oryginalnym kolorze, niby nie jest to kolor wieczorowy, ale klapy nie pozostawiają wątpliwości.

 
U mężczyzn pojawił się w różnych odcieniach i krojach welur, co jest dla mnie nowością.

I na koniec 4 kreacje które zachwycają, ale do każdej mam jakieś ale:

1. Betty Gabriel - suknia mi się szalenie podoba, zarówno jej krój jak i kolor, jednak coś nie gra w całości (może nie ten odcień skóry i nie ten dekolt...)


 
2. Emily Blunt jest jedna z świetnie ubierających się aktorek i ta suknia też jest prześliczna, nawet zastanawiałam się na umieszczeniem jej w czołówce, jednak na sylwetce Emily buzy doskonały obraz klepsydry bo ramiona są szersze od bioder i to bardzo rzuca się w oczy.


3. Jennifer Garner w Versace przepadła. Nie widać jej twarzy tylko ultra kobaltową suknię - razi, bije po oczach, a aktorka jest gdzieś na drugim planie.


4. Nie wiem kim jest ta pani ale kolor mnie urzekł i fakt że wykonana sukienka jest z weluru.

 
A jakie są wsze typy?
Piszcie :-)