wtorek, 20 czerwca 2017

Bolonia cz. 1

Dziś rozpocznę moje wspomnienia z Bolonii. Mało mam czasu na pisanie, dlatego rozłożę to na etapy.
Na początku podzielę się wrażeniami czysto artystycznymi (:-).
Udało mi się trafić na fantastyczną wystawę "MIRò : sogno e colore" w Palazzo Albergati (11.04-17.09.2017)
 

 
oba zdjęcia prezentują makietę pracowni artysty
Niestety nie wolno fotografować obrazów. Na wystawie jest ok. 130 obiektów: malarstwo (ponad 100 obrazów), rzeźba, grafika ze zbiorów Fondazione Pilar i Joan Miró. Są zdjęcia i filmy z artystą przy pracy.
Dla wszystkich miłośników surrealizmu, kolorów i sztuki gorąco polecam (LINK)
 
W Bolonii trafiłam tez do miejscowej galeryjki pełnej ręcznej ceramiki, artystycznych żyrandoli i mebli





 

 
Nie wiem czy każde duże miasto w Italii ma swoją galerię "Vitorio Emmmanuele" (galeria w Mediolanie ze sklepami największych marek) wraz z kwartałem mody, ale w Bolonii takowa proporcjonalna do wielkości miasta też była.



 
 
 
 
i kilka fotek w klimacie już z Florencji:


 
niestety gadżetów z katedrą florencką nie była, za to wieża Eiffla wszędzie :-)
 

 
 

I jeszcze z jeden klimat artystyczny w obu miastach są niesamowite grafiiti. Mają zwyczaj malowania żaluzji zamykających sklepy, dlatego najwięcej widać podczas wieczornych spacerów, kiedy aparat telefoniczny słabo się sprawuje.

 
 
 jednak polecam taki spacer po mieście, w szczególności po dzielnicy studenckiej.
 

czwartek, 8 czerwca 2017

Kawa ...

Dziś o poranku naszło mnie wspomnienie weekendu, gdy mogę leniwie pić kawkę, poczytać gazetę i nikt nie pogania... Przekora życia jest duża...
 


Podróżne tipy jakoś nie cieszą się zainteresowaniem, ale obiecuję zamieścić krótki przewodnik po Bolonii i moje doświadczenia z podróży. Wyjazd udał się znakomicie i pozostaje już tylko uwiecznić wspomnienia. Miłego dnia pracy!

 
zapowiedź:
 
 

niedziela, 4 czerwca 2017

Pakowanie się na podróż patenty cz.2


Mam mój czas wiosennych podróży. Staram się co roku w okresie wiosennym wyjechać na "citibreak". Drugim takim dobrym terminem jest przełom września i października, ale 1000 razy bardziej lubię wiosenne podróże.
Kilka rzeczy spowodowały, że stało się to moim zwyczajem:
- uwielbiam zwiedzać duże miasta,
- lubię te kilka dni oddechu w klimacie zielonej wiosny,
- nie stać mnie na wakacyjny wypad za granicę,
- oferty w tym terminie są jeszcze nie najwyższe,
- mogę pojechać w gronie moich koleżanek, bo w wakacje każdy jedzie z rodziną.

I tak kolejny raz przygotowuję się do wypadu. Tym razem będzie to Bolonia i Florencja.
Dziś jeszcze przed podróżą postanowiłam podzielić się moimi przemyślanymi i stosowanymi trikami na pakowanie malutkiej walizki.

Ja zaczynam pakowanie prawie 2 tygodnie przed wyjazdem. Robię listy i planuję co ze sobą zabrać (wiem, że to dziwne, ale daje mi to poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, że nic nie zapomnę). Wiem, że teraz można notować w telefonach, są też dobre aplikacje anglojęzyczne,  ale nie umiem się przekonać do tych metody, dlatego niezbędny dla mnie jest jest papier i kolorowe flamastry. Po tych kilku podnóżach listy praktycznie mam gotowe i tylko je wyciągam z szuflady.

1.      Moje checklisty zawierającą wszystko co tylko możliwe łącznie z bielizną i dodatkami, ale do każdego wyjazdu odrobinę ją koryguje i dostosowuję. Nie tylko w mojej opinii, bo wyczytałam to też na blogu Kasi Tusk (nie żeby była autorytetem jakimś, ale po prostu dużo podróżuje) „tworzenie listy powinnyśmy rozpocząć z dużym wyprzedzeniem”. Zgadzam się z nią w 100%, dobre pomysły nie przychodzą w pośpiechu, ale są wynikiem kombinacji i przemyślenia. Nie da się sobie przypomnieć wszystkiego co potrzebne kilka godzin przed wylotem samolotu. Wtedy już czujemy jakieś napięcie związane z podróżą i spieszymy się. Ja często łapię się na tym, że przypominam sobie o ważnych rzeczach do zabrania w najbardziej nieoczekiwanych momentach dnia (w łóżku, na spacerze, w sklepie na zakupach) i zapiski są wtedy zbawienne.

Drugą formą, którą praktykuję - może ona zastąpić spisywanie - jest koszyk na rzeczy na podróż. Mam ustawiony ładny kosz do którego wrzucam wszystko, co chciałabym zabrać. Dzięki temu nie noszę przed podróżą rzeczy, które zamierzam zabrać i nie musze ich prac w ostatniej chwili. Gdy tylko sobie o czymś przypomnę po prostu dorzucam do kosza. Mogę tez na bieżąco szykować rzeczy podczas codziennego przeglądania szafy, a nie w ostatniej chwili, gdy nie ma na nic czasu. 

Ale znalazłam tez na jednym z blogów zupełnie inną opinię: "Po co mi lista rzeczy, które muszę spakować, skoro mam doskonałą pamięć? Bo przecież mam, tylko czasem krótką. Dawno, dawno temu zdarzało mi się na każdym wyjeździe czegoś zapomnieć. Urok osoby roztrzepanej. Po pierwsze, okazało się, że to nie koniec świata. Po drugie, mimo wszystko, postanowiłam sobie spisywać na liście rzeczy, które koniecznie muszę spakować. I co mi z tego wyszło?
Ambitny plan skończył się tak, że zapominałam czegoś wpisać na listę, a w efekcie rzecz ta nie lądowała w bagażu. To jeszcze mały pikuś. Bywały jednak tez takie sytuacje, kiedy spakowałam coś z listy, dajmy na to ulubione spodnie, ale zapominałam je z niej wykreślić. I potem, kiedy kontrolowałam spis, myślałam, że spodnie jeszcze nie spakowane. Przetrząsałam szafki w ich poszukiwaniu, a one spokojnie sobie leżały w walizce. Tak, śmiejcie się. Ale ja już tak jakoś mam.
Przestałam więc robić listy, bo skoro nie polepszają sytuacji to po co tracić na nie czas?"

2. Przechodząc do konkretów to ja planuję ubrania w całych kompletach na każdy dzień podróży osobno oraz dodaję 1 zestawy „ładniejszy” (w zależności od długości pobytu) Dostosowują do tego obuwie i nakrycia wierzchnie typu sweter, kurtka, marynarka. Dzięki temu, że daję sobie czas, mogę dokładnie przemyśleć zestawy i poodrzucać różne rzeczy (np.: dwie pary baletek, wybrać kolory spodni, żeby pasowały do wielu t-shirtów, itp.). Dzięki wcześniejszemu planowaniu mogę  spokojnie uprać wcześniej wszystkie potrzebne rzeczy.  Konieczne jest też sprawdzenie pogody na jakimś dobrym portalu pogodowym. Ja przeglądam zawsze kilka portali i mocno biorę pod uwagę ten najbardziej pesymistyczny.
Ja zabieram na wypad dokładnie takie same ubrania, w których chodzę na co dzień. Podróże to dla mnie okazja do doświadczania kultury, smakowania i spacerów, a trudno mi jest się poczuć zrelaksowanym w wielkim mieście mając na sobie T-shircie i dresy lub innym podróżnym zestaw. Nie polecam sandałów do zwiedzania (jedynie trekoingowe z porządną, grubą podeszwą), gdyż starówki mają zawsze niewygodne chodniki lub kamieniste drogi, często w różnych zakątkach jest pełno piachu, jak pada to ma się od razu mokre stopy, fatalnie wyglądają ze spódnicą. Lepsze są mokasyny, chinost, laufersy lub adidasy. Zawsze też zabieram ładne japonki - nadają się i pod prysznic i w razie konieczności na wyjście. W zależności od kierunku, zazwyczaj w kwietniu-maju przydaje się skórzana kurtka motocyklówka (dobrze jest mieć coś grubszego przydaje się w klimatyzowanym autobusie czy metrze). Pogoda bywa zwodnicza jak wtedy gdy trafiłam na najzimniejszy maj w Paryżu, czy w wietrznej Lizbonie i Porto.
Ważny też jest zestaw do samolotu. Musi być bardzo wygodny, nie krępujący ruchów oraz nie uciskający z uwagi na nasze żyły (można nabawić się z uwagi na zmiany ciśnień zapalenia żył).


3. Wybór walizki to pierwszy i najważniejszy krok, wszystko jest uzależnione od linii, którymi lecisz. Ja najczęściej latam tanimi liniami, dlatego lubię, gdy pozwala mi się zabrać 10 kg w cenie biletu. Wymiar walizek dla 8 kg może już sprawiać kłopot w zakupie – tylko niektóre firmy produkują te malusieńkie walizki.
Teraz na szczęście już bardzo łatwo dostać nie tylko małą walizkę, ale tez lekka – ma wtedy znaczek piórka ptasiego. Jest to szalenie ważne, gdy ograniczamy nasz bagaż do 8-10 kg (szkoda 2 kg zużyć na walizkę J).  Nie reklamują sklepu, tylko piszę z własnego doświadczenia - modele dobrych firm walizkowych można często znaleźć taniej w TK Maxx. Kolejna dla mnie ważna rzecz to kolor walizki. Nawet w tanich lotach zdarza się, że zapakują ci walizkę do luku. Wtedy czekając na jej odbiór na taśmie łatwo wypatrzyć jakiś kolorowy pakunek lub odznaczony kolorową chustą niż powszechnie posiadane czarne i granatowe walizki.


4. Ponieważ zazwyczaj podróżujemy w kilka dziewczyn ustalamy, która z nas bierze suszarkę do włosów, prostownicę, żelazko turystyczne itp, bo tych rzeczy możemy używać wspólnie. Choć już bardzo często również na kwaterach prywatnych powszechne staje się pełne wyposażenie kuchni i łazienki. W wynajmowanych apartamentach jest zazwyczaj też pralka. Nie staram się ograniczać w ilości ubrań w żaden inny sposób poza dozwoloną wagą bagażu na który mam bilet. W końcu jadę na urlopik :-). 


5. Na pakowanie kosmetyków też mam wypróbowane patenty. Przed wszystkim mam kilka kosmetyczek. Jadąc w kilka osób nie można zająć łazienki na dowolny czas, dlatego pewne działania kosmetyczne trzeba wykonywać w sypialni lub w pomieszczeniu z lustrem. Zawsze mam osobną kosmetyczkę na mokre kosmetyki, czyli te do kąpieli i po niej oraz osobo kosmetyczkę ze szczoteczką i pastą, którą mam w torebce. Nie raz już na lotnisku miałam potrzebę skorzystania ze szczoteczki do zębów i fajnie jak mam ją w podręcznej torebce. Ostatnia kosmetyczka to kosmetyki kolorowe.

 






Ponieważ nadal nie można przewozić za dużo płynów, trzeba mieć torebkę zamykaną na "zipa", żeby przed kontrolą włożyć wszystkie płyny. Ostatnio nawet na lotnisku w Modlinie sprawdzano czy torebka się zasuwa, choć już wielkość torebki, ani obowiązkowa objętość do 1 l nie miała znaczenia. Absurdy naszych kontrolerów są różne.

6. Patenty na kosmetyki są pewnie powszechnie znane: balsam do ciała do pojemnika po kremie lub buteleczce z pompką, szampon w saszetkach, płyn do demakijażu w chusteczkach, mini maszynka do golenia.


  

7. Inne patenty:


 

 





środa, 24 maja 2017

"Odgruzuj" balkon na wiosnę



Nastąpiła długa przerwa, - bo w koło dużo się dzieje i zajmuje czas. Wreszcie zabrałam się za coś  czym warto się podzielić, czyli przygotowałam balkon do użytkowania. W tym roku nastąpiło to strasznie późno, ale pogoda zupełnie mnie nie pośpieszała.
W zimowych miesiącach nie dbamy za bardzo o balkon i często staje się on przechowalnią, dodatkową lodówką, składem donic. U mnie jest po prostu kawałkiem nieużytkowej przestrzeni, gdzie zalega śnieg i brudy przenoszone przez wiatr. Teraz nadszedł czas, żeby go odgruzować i dobrze wyczyścić. U mnie wymaga on porządnego szorowania. Przy okazji pomalowałam stary stolik balkonowy na biało i od razu milej się zrobiło.



Poniżej postanowiłam przekazać kilka tipów zebranych z netu i z własnego doświadczenia:
  1. Czyszczenie tego miejsca jak każdego innego dobrze zacząć według ZASADY od góry ku dołowi. 
  2. Najpierw na sucho pozbyć się pajęczyn. Potem dokładnie zamieść, przetrzeć balustradę, zdrapać zaschnięty brud. Jeśli zbierają się na nim ptasie odchody (ja mam sąsiada hodowcę), to trzeba koniecznie czyścić przy użyciu gumowych rękawiczek. Ptaki przenoszą różne dziwne choroby, więc to są bardzo niebezpieczne odchody. Po każdej zimie i czasem w sezonie usuwam wile niemiłych placków.
  3. Później przychodzi czas na czyszczenie na mokro: mycie okien, parapetów, balustrad, podłogi, osłony przed słońcem. Do podług niektórzy polecają jedną objętość wybielacza na 1 l wody (tego nie wypróbowałam). Ja użyłam sody oczyszczonej która posypałam powierzchnię, a następnie spryskiwałam wodą z octem - pół na pół i szorowałam szczotą ryżową. Do metalowych barierek najlepiej użyć środków  do powierzchni metalowych, które dzięki zawartości silikonu, nadadzą im połysk i pozostawia warstwę ochronną.
  4. Jeśli podczas mycia podłogi nie jest się w stanie kontrolować spływania wody z balkonu, to warto zabezpieczyć się starym zrulowanym ręcznikiem ułożonym w koło balustrady. U mnie to ważne, bo mam pod sobą taras sąsiada i wszystko spłynęłoby do niego.
  5. Po sprzątnięciu trzeba sprawdzić stan farby na balustradach (jeśli potrzeba to zaczynamy od szlifowania drucianą szczotką, odtłuszczania i odmalowywania ubytków, lub całości). U mnie mimo, że w zeszłym roku miałam malowane balustrady to zdarzają się odpryski i wdziera się rdza.  Jeśli wypadają fugi to trzeba usunąć kawałki i położyć nowe wodo- i mrozo-odporne, bo w innym wypadku ubytki będą coraz większe od wody wdzierającej się pomiędzy kafelki.
  6. Przeczytałam gdzieś, że można spryskać wszystkie zakamarki miksturą z kilku kropel olejku miętowego na 1 szk. wody, aby odstraszyć mrówki, robaki, pająki i muszki. Postanowiłam w tym roku wypróbować.
  7. Po gruntownym sprzątaniu można się zabrać do dekorowania (sprawdziłam, że przeciętny nieduży balkon ma dopuszczalne obciążenie 250 kg/m2). Do wyboru mamy wiele możliwości: lampiony, wiszące lampki, girlandy, fantazyjne poduszki na krzesła i kwietniki. 
  8. Co warto sadzić to zależy od strony po której jest balkon i odpowiedzi na kilka pytań: jak długo jest słońce, czy szybko się nagrzewa, czy mamy gdzie przezimować kwiatki, czy musza być jednoroczne. Ja mam balkon od południa do południowego zachodu i słońce świeci tam od 12.00 do 22.00. W takich warunkach najlepszą i najtrwalszą rośliną są PELARGONIE.
W necie znalazłam wykaz roślin wieloletnich na słoneczne balkony:

  • pięciornik krzewiasty
  • sukulenty:
    • rojniki
    • rozchodniki
    • eszeweria
  • trawy ozdobne
  • lawenda
  • ubiorek wiecznie zielony
  • krwawnik wiązówkowaty
  • lawenda
  • pelargonie
  • oleandry
  • kaktusy
  • poziomka
  • truskawka
  • bluszcz
  • petunie, million bells
  • kufea
  • heliotropy
  • lantana
  • złocień krzewiasty (argyranthemum)
  • Zawciągi
  • skalnice
  • floks szydlasty
  • macierzanka
  • akebie
  • clematisy
  • wiciokrzew
  • róże
  • wrzosy
  • starzec popielny
  • kostrzewa sina
  • drzewa i krzewy:
    • kosodrzewina
    • jałowce
    • tuje np. szmaragdowa
    • bukszpan
    • wierzby: japońską i iwa
    • drzewko oliwne (zimuje w pomieszczeniach)
  • zioła:
    • szałwia
    • rozmaryn
    • oregano
    • tymianek
    • lubczyk
    • melisa
    • mięta
rośliny jednoroczne:
  1. kocanka ogrodowa
  2. aksamitka rozpierzchła
  3. portulaka
  4. lobelia
  5. słoneczniki ozdobne
  6. maciejka
  7. stokrotki
  8. werbena
  9. bakopa
  10. goździki
  11. bidens (uczep rózgowaty)
  12. osteospermum (stokrotka afrykańska)
  13. gazania
  14. sanwitalia
  15. groszek pachnący
  16. wilec
  17. stokrotki pomponowe
  18. czubatka ubiorkolistna (brachycome)
  19. diaskia
  20. ubiorek okółkowy
  21. zioła:
  • majeranek
  • bazylia
  • kolendra
  • cząber
  • rumianek
  • koper
Na razie na balkonie ubogo. Niestety nie mogę pozwolić sobie na jakieś urządzanie czegokolwiek, więc musiałam przeprosić się z moją płachtą osłaniającą, ale za to mam przepiękne kafle imitujące drewno (położone w zeszłym roku).
     

niedziela, 23 kwietnia 2017

Już kwitną magnolie!

Właśnie przekwitaja mi w domu świąteczne kwiaty a ze spaceru wróciłam z piękną magnolią. Niby zimno, niby śnieg a magnolia daje radę😊

niedziela, 16 kwietnia 2017

Wesołych Świąt!


Pan Zmartwychwstał Alleluja!!!


Dziękuję za życzenia i wszystkim Wam Błogosławionych Świąt!