czwartek, 13 czerwca 2019

Lato nadchodzi !!!

Lato od zawsze kojarzy mi się z żywotnością i intensywnością przeżyć. Ma to przełożenie również na kolory, które w dużym słońcu nie wydają się takie atakujące i kiczowate. Przykładem są dachy Santorini w błękicie królewskim. Lubię tez kompozycje kolorystyczne ogrodowo/balkonowe przypominające kurorty wakacyjne. Na dobry początek nadchodzącego lata postanowiłam przywołać dwa takie zestawienia:

 
1.
 

granat - amarantowy- intensywna żółć (bananowy)
 
lub
 
błękit paryski - amarantowy- intensywna żółć (bananowy)
 
To zestawienie kojarzy mi się z Fridą Kahlo i jej barwną postacią oraz Meksykiem.

 

 

 
 

no i na koniec kwintesencja wakacji - owoce tropikalne :-).(Więcej - TU)
 
2.
 
błękit-czerwień kardynalska-bananowy

błękit-różowy-bananowy
 
 

 




 
 
 3.
 

błękitny-różowy-biały
 Ten zestaw kolorystyczny królował na moim balkonie już kiedyś - LINK, głównie w dodatkach
 
błękitny-różowy-limonkowy

 


 
 


A na koniec jeszcze inna wariacja :-)



Jakby ktoś chciał poczytać o przygotowaniu balkonu po zimie to LINK

środa, 22 maja 2019

Oszczędzamy? - czego nie kupuję oraz czego nie chcę kupować

  

Nie jestem minimalistką, ale w natłoku konsumpcjonizmu zaczęłam patrzeć na wszystko z dystansem i mam poczucie, że już za dużo tych przedmiotów w koło. W ograniczaniu siebie i wydatków najtrudniejsze jest odróżnienie realnych potrzeb od zachcianek. Ja mam dużo zachcianek i pragnień i nie wiem skąd się biorą. Może wynika to ze bogatej wyobraźni i chęci codziennie innych wrażeń.
Myślę, że czasami dla zdrowia psychicznego fajnie spełnić jakąś zachciankę, ale robienie tego codziennie to jak pokazuje moje życie zaśmiecanie przestrzeni, nie mówiąc o wyrzucaniu pieniędzy. Po krótkim czasie rzeczy tak kupione do niczego nie pasują i nie wiem co z nimi zrobić.

Coraz częściej zwracam na takie zachowanie uwagę i staram radzić sobie z impulsywnymi zakupami. Zadaję sobie wtedy kilka pytań:
Czy ja tego potrzebuję teraz i do czego w dłuższym czasie będę to używać?
Czy mam gdzie to przechowywać?
Czy rzecz jest warta swojej ceny w moich oczach?

Często po takim rachunku sumienia okazuje się, że coś jest bardzo fajne i potrzebne, ale na dłuższą metę u mnie się nie sprawdzi, albo szkoda mi miejsca na to.

Takie refleksje o ograniczaniu wydatków i potrzeb skłoniły mnie do stworzenia listy rzeczy, których nie kupuję. Liczę, ze będzie się ona powiększać bo warto cieszyć się małymi rzeczami:
  1. Papierosy (prosta sprawa - nigdy nie paliłam),
  2. Słodkie i gazowane napoje,
  3. Gotowe smoothies i inne napoje mleczne,
  4. Jogurty smakowe (nie są niestety najzdrowsze i wolę dodać owoców lub dżemu do jogurtu naturalnego),
  5. Woda w butelkach (mam dzbanek filtrujący),
  6. Sztuczna biżuteria (żal mi pieniędzy na błyskotki które szybko tracą swój urok, bo są z kiepskich materiałów i druga kwestia mam poczucie że większość leży nie używana, dlatego postanowiłam kupić kilka droższych egzemplarzy i rzeczywiście nosić),
  7. Gotowe sosy i dressingi do sałatek (bardzo prosto je zrobić, a żywność przetworzona mi nie służy),
  8. Zdrapki i kupony lotto,
  9. Damski krem do golenia (używam mydła lub płynu do kąpieli, a pianki męskiej do czyszczenia szczotek),
  10. Płyty CD (teraz muzyka jest w zasięgu ręki w necie i nie pisze o hakowaniu),
  11. Kalendarze (w sieci są przepiękne darmowe kalendarze - link)
  12. Książki (mam czytnik z abonamentem, mogę mieć praktycznie prawie każdą książkę ukazującą się w księgarni - i dzięki temu nie chodzę już po księgarniach i nie kupuje książek, które potem leżą na stosie do przeczytania)
  13. Kubki (mam już tyle różnych pojedynczych kubków, że zapominam o nich).
  14. Wszelkie sklepowe środki czystości (robię papkę z sody lub rozcieńczam ocet, albo mydło, czasem mieszam te składniki i od kilku lat nie mam problemów ze sprzątaniem i środkami czystości),
  15. Naturalne dekoracje (skrzętnie zbieram szyszki, korę, patyki - mam już pokaźną kolekcję na święta),
  16. Torebki damskie ze sztucznych materiałów (lepiej mieć mniej ale trwalszych rzeczy - tak mi się porobiło),
  17. Buty i ubrania jednosezonowe, bo z najnowszych trendów.
Jest też lista z którą musze się jeszcze zmierzyć:

  1. Gazety i czasopisma (niestety czasem skusze się na MM i Werandę),
  2. Gotowe sałatki i kanapki (trzeba wstawać wcześniej, nie ma rady),
  3. Paczkowana sałata (jakoś nie umiem zaplanować zużycia całych sałat),
  4. Plastikowe reklamówki (zdarza mi się niestety zapomnieć moich materiałowych),
  5. Filmy DVD (mamy wreszcie Netflix),
  6. Kawa na wynos (to mój największy grzeszek, uwielbiam kawiarnie),
  7. Notesy, planery i zeszyciki,  (nie wiem dlaczego, lubię te małe przedmioty pełne kartek),
  8. Ręczniki papierowe (nie umiem się przestawić na używanie ściereczek, choć ekonomicznie to się opłaca, będę dalej próbować),
  9. Słodycze (uwielbiam ciasta i ciasteczka).

środa, 3 kwietnia 2019

Wielkanoc - przygotowania cz. 1

Ruszyła u mnie produkcja kartek świątecznych i najwyższy czas już je powysyłać.
W tym roku pierwszy chyba raz użyłam żółci i zieleni. Choć są to w Polsce tradycyjnie wielkanocne kolory to ja za nimi nie przepadam i przez lata hołdowałam pastelom.
 
 


 




***
 
 
Na jednym z Vlogów podpatrzyłam, że w stanach robią takie dekoracje z obrazków i pomyślałam że to jest fajny sposób na wprowadzenie czegoś związanego z sednem tych świąt, a nie tylko z komercyjną dekoracją. I w taki sposób powstał obrazek poniższy.
 
 
Zdjęcie troszkę przekłamuje kolor złota.
Do zrobienia potrzebne było:
- kartka wielkanocne (może być recykling zeszłorocznych otrzymanych kart)
- ramka z PEPKO
- plastikowe jajeczka (jakieś miałam ze stroików)
- piórka (ja kupuje na allegro)
- złota farba w spreju
- biała farba akrylowa do kropek na jajach i pendzel
- klej na gorąco
 
***
Drugi pomysł zaczerpnięty z amerykańskich Vlogów to marchewki. U nas rzadko pojawiały się w dekoracjach Wielkanocnych. W tym roku widziałam w TKMaxie i pojawiły się w Tigerze. Okazuje się że łatwo je zrobić samemu.



Mi wyszły jak poniżej:
 
 

 
Potrzeba do ich zrobienia:
- tekturki która zwijamy w rożek (na filmikach widziałam, że nawet korzystają z rulonów po papierze toaletowym jako twardszym materiale)
- sznurek pomarańczowy lub włóczka (to może być największy problem, ja miałam w zapasach)
- kawałek sztucznej zielonej roślinki (moja to pozostałość z dekoracji bożonarodzeniowych)
- klej na gorąco

Jak widać zrobiłam też podkładowe talerzyki świąteczne.
Do przygotowania ich użyłam:
- talerzyki plastikowe z Tigera
- serwetka z Duki (jak ją zobaczyłam to nie mogłam się oprzeć mimo że już mam tysiące serwetek)
JESLI KTO ZAINTERESOWANY PRZESLE SZTUKE LUB DWIE
- klej do decoupagu
 
 
 
***
Moje ostatnie hobby to robienie różnych stroików ze sztucznych kwiatów. Choć tez wykorzystałam zasuszone bazie i gałązki bukszpanu.




 
 
 

Do zrobienia stroików wykorzystałam głownie posiadane już elementy. Skupuje co ładniejsze kwiatki ze sklepów typu "wszystko po 5 zł". Ptaszki miałam z jakiś starych stroików. Dokupiłam tylko parę elementów: - świeczkowe zające, zając na patyku drewniany i bratki (w Pepko, Togerze i Kiku). Stroiki chcę podarować jako prezenty od zajączka.
 

 

 


piątek, 22 marca 2019

Wystawa "Wyspieński" w Krakowie

Po raz kolejny udało mi się odwiedzić Kraków, a ponieważ mieszkam zawsze niedaleko Muzeum Narodowego - Gmach Główny to drugi raz zwiedziłam wystawę "Wyspiański" poszerzoną o tzw.: "nieznaną" twarz artysty.

 
W sensie dosłownym jest to powyższy obraz zakupiony w tym roku przez MKiDN prawdopodobnie dla Muzeum w Krakowie - Portret własny z 1897 r. W przenośni miało ukazać bibliofilską twarz artysty (dlatego liczne wydania jego książek i inne dzieła z biblioteki artysty, wraz z jego notatkami i rysunkami).


Ponowna wizyta skłoniła mnie do podsumowań, refleksji oraz rozmyślań o wystawie i tak oto powstała moja opinia.
- Dla kogo jest ta wystawa?
W mojej opinii jest dla osób nie znających twórczości Wyspiańskiego, czyli dla osób nie odwiedzających Muzeum Narodowego w Krakowie. W 90% są to zbiory Krakowskie, które do 2002 roku były pokazywane m.in. w kamienicy przy ulicy Kanoniczej 9 lub potem do 2012 r. w Muzeum Szołayskich (Muzeum S. Wyspiańskiego) oraz w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego: portrety, projekty polichromii i witraży do kościoła Franciszkanów, Domu Lekarskiego, projekty scenografii teatralnych, meble (np. do mieszkania Tadeusza Boya Żeleńskiego). Widząc te dzieła już po kilka razy byłam nawet rozczarowana, że tak mało jest mebli oraz kostiumów i dekoracji teatralnych. Nieciekawie są również wyeksponowane projekty witraży - umieszczono je w pozycji horyzontalnej z podestem z którego niewiele widać lub z lustrem, które jest wypukłe i krzywo odbija obraz.
- Jakie są pozytywy zwiedzenia wystawy?
Wystawa uświadamia jakim niesamowicie wszechstronnym twórcą był Wyspiański i jak wiele stworzył pomimo swojego bardzo krótkiego życia (żył 38 lat). Śmiało można go nazwać człowiekiem renesansu. Tworzył od grafiki, poprzez obrazy, kostiumy, okładki książek, polichromie, meble, po sztuki teatralne. I wszystko było na niesamowitym poziomie artystycznym. Myślę nawet, że za mało jest doceniany za sztuki teatralne, które są ponadczasowe i ciągle opowiadają o nas i naszych zrachowaniach. Był niesamowicie uzdolniony od wczesnych lat, co pokazują grafiki stworzone jeszcze przed studiami na Akademii Sztuk Pięknych. Wielkie projekty witraży i proces dochodzenia do ich powstania uwidaczniają jego wiedzę o anatomii, rzeźbie i sztuce skrótów. Czerpał od najlepszych i przetwarzała przez swoją wrażliwość.
Ciekawe bardzo jest odkrycie kilku obrazów korespondujących silnie ze sztuką bardziej współczesną i innymi twórcami początku wieku:
 



 
 
Na konie kilka słów, których władze Muzeum Narodowego w Krakowie pewnie nigdy nie przeczytają. Uwielbiam zwiedzać muzea i jeżdżąc po Europie zawsze znajduję ciekawe wystawy i kolekcje do obejrzenia. Nie wiem dlaczego u nas zupełnie nie przyłożono wagi do jakości pokazu samej sztuki. Świetne dekoracje, olbrzymia powierzchnia wystawy, a montują tandetne, krzywe lustr i reflektory odbijające się w obrazach tak, że nie można obejrzeć dzieł bez odbicia światła. Wiem, że pastele muszą być pokazywane za szkłem, ale nie tylko u nas mają ten problem i jakoś sobie radzą.
Nasi muzealnicy proszę szanujcie zwiedzających!!!

wtorek, 19 lutego 2019

Picasso w MNW

Właśnie wróciłam z Madrytu, a tu w Narodowym mini wystawa Picasso. Dziwi mnie, że na stałe nie ma tych eksponatów w kolekcji wystawowej. Jest to chyba jedno z nielicznych dzieł artysty tej klasy w Polsce. Owszem to nie są arcydzieła w twórczości mistrza Picassa, ale jednak nazwisko klasy światowej przyciągające widownie. To takie moje rozważanie o naszym muzealnictwie.
 
 
 

 
 

 



 

 

 





 

 

Cykl litografii - Kobieta w fotelu:


 



 


 
WYSTAWA TYLKO DO NIEDZIELI.